• Wpisów:297
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis:4 dni temu
  • Licznik odwiedzin:11 506 / 1320 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
I widzisz sam, gdy Ciebie mam,
to siebie tak mi jakoś brak
Przeklinam nas i kocham nas,
nie umiem odejść, nie wiem jak
Przeklinam się i kocham cię,

 

 
Nie wyobrażasz sobie jak
Mnie siłą wypełnia
Tej równowagi błogi żar,
Choć wiem, że jest chwiejna.
Lecz płynie czas, łagodzi w nas
Niewywietrzony jeszcze żal,
Co zmienił w dym tandetny fajerwerk,
Fajerwerk...
 

 
A mimo mych wad i mimo mych kłamstw
Proszę, uwierz we mnie
Gdy wszystko jest złe, wszystko na nie
Błagam kochaj mnie
Musisz wierzyć we mnie
 

 
Gdybyś był to byś coś zmienił
gdybyś była nie kończyłby się świat
wiem są słowa co jak woda myją lęk
daj mi słowa co jak woda zmyją mnie
 

 
Przepraszam za wszystko, czego nie dałam
Wybacz, że nigdy nie słuchałam
Przepraszam, że nigdy Ci nie ufałam
Naprawdę chciałam, ale nie, nie umiałam
 

 
Idę przez mgłę
Mleczną drogą mijam księżyc
A otacza mnie
Labirynt ciał niebieskich
Słońcem mi bądź
Pomóż mi odnaleźć drogę
 

 
Jak z góry znów
Wąską ścieżką ja lecę wciąż
Lecę sama
Ktoś mówi mi
Dla takich chwil warto poświęcić świat
 

 
Za czym tak gnasz, po co Ci to?
Zabierzesz ze sobą, gdybyś poszedł na dno
Ołówek weź, teraz kartkę i pisz:
Kupiłem wszystko, a wciąż nie mam nic
 

 
Mówili: "Nie ma żadnych szans"
Mówili: "Co umarło raz
Już nigdy nie odrodzi się"
Nadzieja nie umiera...
 

 
Mam dużo sił, lecz ufać nie będę
choć dobry los dał co chciałam mieć.
Kiedyś dla ciebie byłam Diamentem
zmienił mnie czas, zmieniły mnie łzy
 

 
Tej nocy, ta walka
Pomiędzy moją głową i moim sercem
To robi się ciężkie
Więc muszę, po prostu błagać
Błagać o załamanie się
Kiedyś, niedługo
Bo nie wiem co innego zostało do zrobienia
 

 
Za wszystkich, którzy odeszli - unieś Victorię w powietrze
Póki tu ciągle jesteśmy - trzymaj ją w górze
Dzisiaj nienawiść zabierzmy bez kropli żalu na cmentarz
I pochowajmy pomału - zakwitną róże
Za wszystkich, którzy w to wierzą, razem nie damy im umrzeć
Bo Kwiaty, które nie więdną - to dobrzy ludzie
I nawet, kiedy odejdą, dalej będziemy energią,
która powróci na pewno


 

 
Moknę cała w deszczu
Poszukując sensu w nas
Dusi jedne strumień gestów
Rozpylony wokół jad
Może jest za słabe na ten świat
Dobro nie ma szansy w tali zła
 

 
Zabiorę cię od zgiełku
Paranoi i leków dosyć mam
Uchronię cię od Błędów
Do cichego zmierzchu zdążymy w inny świat

 

 
Nie chcę
Czy chcę, czy nie
Czekać aż mnie zechcesz,
aż zechcesz mnie znów mieć.
 

 
Wyjeżdżam benzynę,
tylko po to by
ot tak gdzieś, wyjechać,
gdzieś tam chwilę być.
I sama ze sobą
poznać znów ten stan,
kiedy jest najlepiej,
kiedy siebie mam
 

 
Tak mało wiem , bo mało wiedzieć chce
Co robisz , gdzie , jak Ci wczoraj minął dzień
W pułapce ciał a pożal się Boże stań
Kolejny raz uciekam , biegnę , gnam
Aż tak
Byle Jak
Wczoraj świat był nasz
A teraz byle być byle trwać
Byle jak
Odliczam końca dnia
Do nocy by doczekać gwiazd
 

 
I czasem się sparze
Od święta odważe się chcieć
Chcieć czegoś naprawde
Na niby już nie
 

 
W całym naszym zgiełku
I natłoku myśli
Ty znowu pamiętasz
By czasem mi się przyśnić
Zanim zaplanuję świat
Nim stanie na głowie
Wytatuuj sobie moją twarz
Zanim to powiem
 

 
Zbyt silna by zwątpić
Zbyt słaba by móc się uwolnić
Zbyt czyste sumienie
by w tłumie zatracić siebie
rozdarta pomiędzy
iść w prawo w lewo,
znów nie tędy
 

 
Pakiet pytań niosę ci
Potrzebuję twoich słów
Drogowskazem miałeś być,
Pogubiłam się w podróży swej
Dokąd zmierzam powiedz mi
Czy zawrócić z drogi tej
Wniebogłosy krzyczę i
Długim echem odbijam się
Jakiś mały znak mi daj,
że mój los obchodzi cię
Niepokorna jestem
Właśnie taką ty stworzyłeś mnie
Ale jedno życie mam
I nade wszystko cenię je

 

 

Ostatni raz poddaję się
Nieprawda
Ostatni raz szukam cię
Nieprawda
Chcę mieć cię dość
Na zawsze dość
Nieprawda
Ostatni raz odchodzę stąd
Nieprawda

 

 
Uciekam stąd
Powroty trudne są
Uciekam wciąż w najdalsze jutro
 

 
I to co kiedyś było dla mnie mało ważne,
Stało się sensem moich marzeń, moich pragnień.
 

 
Aniele mój, szukałam Cię, kiedy szczęście porwał wiatr,
Gdy złe słowa splotły sieć, nikt nie słyszał serca skarg,
Mój świat umierał w snach, myśli wrogiem stały się,
Moje serce lustrem jest i ciągle jeszcze szuka sił by wybaczyć
 

 
Idziesz wiecznie sam
i już nic nie zmieni się,
poza tym, że raz jest za,
raz przed tobą twój cień.
 

 
I zanim świat położysz u jej stóp
Zanim nazwiesz perłą najczystszych mórz
Może byś poznał jej twarze dwie
Wczoraj głęboka czerń dzisiaj biel
Czerń i biel..
 

 
Ja wiem, zanim spadnie niebo,
młody spadnie deszcz
Obudzi się dzień,
złagodnieję cała w ciszy, ujrzę Cię
I choć bardzo chcę,
móc oddalić się, jestem tu
Bo im bardziej chcę,
jesteś bliżej mnie, tracę grunt
 

 
Zamień sto pustych stron
Na wspólne zdanie z nią
Znajdź to w sobie i żyj na medal
 

 
I delikatnie mówiąc znowu docieramy się
Walczymy godzinami, dzisiaj będzie krótki sen
Niezrozumienie, uniesienie, gniew
Trudno poszukać tych najbardziej odpowiednich słów
Jesteśmy różni, żeby dało się ułożyć wzór
Wspólny mianownik trzeba ustalić tu.
I nie pomogą żadne dobre rady,
Jesteśmy sami tylko ja i Ty
 

 
Żaden dzień się nie powtórzy,
nie ma dwóch podobnych nocy,
dwóch tych samych pocałunków,
dwóch jednakich spojrzeń w oczy.
 

 
ja wiem
nazbierało się chmur
niedokończonych zdań
urwanych w pół
ja to wiem
ten złowrogi wiatr
ostatniej z burz
już inny zapach ma
oczy szczelnie zamknij mi
zaprowadź tam
gdzie nie muszę robić nic
gdzie znaczeń brak
 

 
Gdzie się wszystko może zdarzyć
Król jesieni, wcześniej królem plaży
Nie ucieknie, wszystko na nic
Przed sercem letniej Pani