• Wpisów:307
  • Średnio co: 4 dni
  • Ostatni wpis:10 dni temu
  • Licznik odwiedzin:11 971 / 1378 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Twoje zdjęcie jeszcze wisi
Musze ściągnąć je
Jedna wielka niewiadoma rzuca na nas cień
Chciałam z tobą trwać
Bo razem spełnialiśmy sny
W powietrzu zapach wspomnień czuć
Do przodu idę nie patrząc w tył
 

 
Oczy twe jak piękne świece,
a w sercu źródło promienia,
więc ja chciałbym twoje serce
ocalić od zapomnienia.
U twych ramion płaszcz powisa
krzykliwy, z leśnego ptactwa,
długi przez cały korytarz,
przez podwórze, aż gdzie gwiazda Wenus
A tyś lot i górność chmur
blask wody i kamienia.
Chciałbym oczu twoich chmurność
ocalić od zapomnienia.
 

 
Bo byliśmy tylko dziećmi kiedy zakochaliśmy się w sobie
Nie wiedzieliśmy czym jest miłość,
nie poddam się tym razem
Ale kochanie po prostu całuj mnie powoli,
Twoje serce jest dla mnie wszystkim,
a w Twoich oczach widzę,
że chcesz mnie zatrzymać
 

 
Gdy zaśnie słońce pod Wisłą
Na jedną noc czary Twe prysną
I bliżej niż można być blisko
Staniemy się jedną ojczyzną
Lecz czemu mówisz nie płynnie
Nie ciepło, nie miło, niewinnie
Pod słów zaborem duch zniknie
 

 
Jesteśmy dziećmi dziećmi co chcą na ręce
Jesteśmy dzielni wciąż prowadzi nas sen

 

 
wiem ze byłbyś gotowy
przejść to wszystko by mnie poznać
wiem ze byłbyś gotowy
być jak ona
mógłbyś zaakceptować
i przemienić mnie w anioła
pospiesz się
ratuje mnie!
 

 
Nie licz dni do końca
Tak mówiłeś
Deszcz ze słońcem mieszał się co chwile
A pod sercem zostaw mi po sobie motyle, ćmy
I nigdy
Już nie licz dni do końca
Zabawne
Bo wtedy wszystko było takie łatwe
 

 
Nie mów mi nie to miejsce
Choćby wątpił i świat
Zawsze o nią pytaj siebie - o nadzieję
Drogą chodźmy przed siebie
Choćby zima i strach
Jeszcze zmieni się na lepsze - bądź pewien
 

 
Czy widział może ktoś zabłąkaną dusze
czy słyszał jak ucieka ulicami miast
to moja od dawna zagubiona
 

 
Zimne dni i górski wiatr
I deszcz podszyty chłodem
Zrodziły mroźnych piekieł moc
I to serce skute lodem
Niech każdy, co tchu
Taflę tnie
Tutaj miłość, tutaj gniew
Piękno tkwi w przejrzystej krze
Ciosaj aż po spód –
Niech pęka serca lód
 

 
I widzisz sam, gdy Ciebie mam,
to siebie tak mi jakoś brak
Przeklinam nas i kocham nas,
nie umiem odejść, nie wiem jak
Przeklinam się i kocham cię,

 

 
Nie wyobrażasz sobie jak
Mnie siłą wypełnia
Tej równowagi błogi żar,
Choć wiem, że jest chwiejna.
Lecz płynie czas, łagodzi w nas
Niewywietrzony jeszcze żal,
Co zmienił w dym tandetny fajerwerk,
Fajerwerk...
 

 
A mimo mych wad i mimo mych kłamstw
Proszę, uwierz we mnie
Gdy wszystko jest złe, wszystko na nie
Błagam kochaj mnie
Musisz wierzyć we mnie
 

 
Gdybyś był to byś coś zmienił
gdybyś była nie kończyłby się świat
wiem są słowa co jak woda myją lęk
daj mi słowa co jak woda zmyją mnie
 

 
Przepraszam za wszystko, czego nie dałam
Wybacz, że nigdy nie słuchałam
Przepraszam, że nigdy Ci nie ufałam
Naprawdę chciałam, ale nie, nie umiałam
 

 
Idę przez mgłę
Mleczną drogą mijam księżyc
A otacza mnie
Labirynt ciał niebieskich
Słońcem mi bądź
Pomóż mi odnaleźć drogę
 

 
Jak z góry znów
Wąską ścieżką ja lecę wciąż
Lecę sama
Ktoś mówi mi
Dla takich chwil warto poświęcić świat
 

 
Za czym tak gnasz, po co Ci to?
Zabierzesz ze sobą, gdybyś poszedł na dno
Ołówek weź, teraz kartkę i pisz:
Kupiłem wszystko, a wciąż nie mam nic
 

 
Mówili: "Nie ma żadnych szans"
Mówili: "Co umarło raz
Już nigdy nie odrodzi się"
Nadzieja nie umiera...